Pomysł na udany wieczór? Wybierz się właśnie z nami w niezwykłą podróż do zupełnie innego świata. Geniusz reżysera i niezwykła obsada gwarantują maksimum doznań z obserwacji tego widowiska. Dynamiczna akcja! Pościg ulicami miasta, tysiące bohaterów, ale też i chwile zatrzymania, gdy skaczemy do innej rzeczywistości,mimo że życie wokół toczy się po swojemu. To wszystko, ale i wiele więcej tylko u nas! Zapamiętaj – premiera: 26 marca, godz. 19, Wrocław. Nie może zabraknąć właśnie Ciebie!
Dynamiczna wstawka, prawda? Niby prosto z zapowiedzi wielkiego hitu filmowego. Bo i zapowiada taki hit. Może nie filmowy, lecz na pewno – życiowy. Droga Krzyżowa.
Ruszyła ona z Placu Uniwersyteckiego prosto na wrocławski Rynek. Tysiące osób, wiele zapalonych świec, jeszcze więcej przyczyn i motywacji do uczestnictwa. Mogłoby się wydawać, że chodziło przede wszystkim o manifestację, akt desperackiego przypomnienia miastu o Bogu, o Krzyżu. O nas – wierzących. Bo przecież dokoła życie toczyło się swoim rytmem – zaganiani ludzie, inni relaksujący się w lokalach po ciężkim tygodniu pracy, jeszcze inni rozkrzyczani i roztańczeni. Jakoś ten klękający co chwila tłum wydawał się z innego świata, jakby z innej bajki. Ale jak przypomniał na początku Malina(ks. Mirosław Maliński, duszpasterz akademicki – przyp. Red): „To nie jest manifestacja. Chcemy przeżyć Drogę Krzyżową wraz z mieszkańcami Wrocławia”.
I tak się szło. Kolejne grupy studentów z wrocławskich duszpasterstw rozważały stacje Drogi oraz zmieniały się przy Krzyżu. Przeszło dwie godziny wspólnej wędrówki wraz z wrocławskim arcybiskupem Marianem Gołębiewskim. Zaduma, refleksja, ale i radość. Bo przecież „Zbawienie przyszło przez Krzyż”. I doświadczenie praktyczne – przy pochodni jest zdecydowanie najcieplej.

29 marca 2010 godzina: 08:49
U nas na osiedlu wczoraj też była droga krzyżowa. Nie uczestniczyłam w niej niestety, tylko patrzyłam z okna, więc mam perspektywę osoby z zewnątrz
Jak dla mnie to było bardzo dyskretne wyjście z modlitwą do ludzi, ukazanie zarazem piękna liturgii – grupa ludzi skupiona wokół krzyża, z zapalonymi świecami, śpiewająca spokojne pieśni. Pełna pokoju, nienarzucająca się… ale przyciągająca.
29 marca 2010 godzina: 15:20
ciekawe, kiedy będzie tak, że Droga Krzyżowa będzie manifestacją… jak sie patrzy na prześladowania katolików, to trudno o bardziej optymistyczną refleksję
29 marca 2010 godzina: 17:23
Bardzo lubię takie religijne wydarzenia, które gromadzą tłumy ludzi. Jest jeszcze jedna, powiedziałabym zaleta, takich zgromadzeń (oprócz oczywiście najważniejszych – duchowych). Właśnie podczas takich zgromadzeń ludzie wierzący przekonują się, że nie są sami, że jeszcze ktoś oprócz nich wierzy w Boga. Wbrew pozorom nie jest tych ludzi tak mało, jakby się mogło pesymistom wydawać. Bardzo budujący jest też fakt, że ludzie nie boją się przyznawać do swojej wiary, a ich odwaga w wyznawaniu i przyznawaniu się do Boga jest wspaniałym świadectwem dla każdego mijanego człowieka. Cieszy mnie również to, że krakowska Studencka Droga Krzyżowa przyciąga rokrocznie niezależnie od pogody bardzo wielu młodych ludzi.
9 kwietnia 2010 godzina: 16:09
Zawsze szalenie mnie intryguje i zastanawia, co myślą ludzie, którzy widzą nas – idących Drogą Krzyżową. I zawsze mam dziwną nadzieję, że dla kogoś z nich będzie to ważny moment w życiu. Jeden Pan Bóg to wie…