Pan Bóg jest dziwny… Usłyszałam ostatnio, że nie podpisuje swoich listów. Coś w tym jest.
Dziś, kiedy powstaje ten felieton, była czytana Ewangelia o uczniach idących do Emaus (Łk 24, 13-35). Jezus szedł z nimi, a nijak Go nie poznali. Nie przedstawił się, nie ujawnił, nie krzyczał: „Hej, gapy, to JA!” Szedł sobie zwyczajnie obok. Po prostu. Bóg jest szalenie trudny dla nas w swej prostocie. Może stąd cały ten problem z zobaczeniem Go na co dzień w tym, co się dzieje w pracy, na uczelni, w akademiku, w supermarkecie… Zresztą już mnóstwo lat temu mieli ten sam kłopot, bo miał się urodzić Mesjasz, a na świat przyszło po prostu małe dziecko… Pozornie takie samo, jak wszystkie. I 33 lata później to dziecko miało wyzwolić Izraela, a dało się przybić do krzyża. A myśmy się spodziewali.. .czego innego… Ktoś powie: więc niczego się mam w życiu nie spodziewać?! Nawet po Bogu?! To może mała analogia: dziewczyna spotyka chłopaka i zaczyna się przygoda. Aż tu nagle na pierwszym poważnym spotkaniu mówi do niego: Wspaniale, Stefan, wspaniale, ale jeśli to ma dalej trwać, to musisz wejść do tej skrzyneczki, którą przyniosłam. Może nie jest zbyt duża, ale jak cię przytnę trochę i ciasno upakuję, to się zmieścisz. Ona ma taki fajny uchwyt i bardzo ją lubię, bo jest wygodna, więc wysil się i się tu zmieść. Inaczej koniec z nami…
Nasze wyobrażenia o Bogu i Jego działaniu, nasze „spodziewajki” są chyba trochę jak ta skrzyneczka: wygodna, z ładnym uchwytem i, niestety, nieziemsko ciasna. A może raczej właśnie ziemsko. Nie jest łatwo pozwolić sobie na bycie zaskakiwanym, bo to rodzi niepewność. Ale znam siostrę zakonną, która tak się właśnie modli: Boże, zaskakuj mnie tak, jak sam chcesz. Zatem czego spodziewać się po Bogu? Może właśnie niespodziewanego…?


9 kwietnia 2010 godzina: 16:14
niby tak oczywiste a jednak zapominamy o tym co Asiu poruszasz, w końcu Niech się dzieje wola Nieba ! Kiedyś ktoś mi powiedział, że jak chcę rozśmieszyć Pana Boga to mam mu powiedzieć o swoich planach. Coś w tym jest… Dzięki !!!
9 kwietnia 2010 godzina: 17:59
Bóg od tego jest Bogiem, żeby nie do ogarnięcia był. I nie do przejrzenia Jego zamiary były. A że spodziewamy się takiego czy innego Boga, robimy Go na nasz własny użytek…tak to już jest, wiele czynników ma na to wpływ. Na przykład to, że z doświadczenia zaobserwowaliśmy taki czy inny obraz Boga. Że u osób nas kształtujących(rodzice, otoczenie) Bóg wyglądał tak, a nie inaczej. Trzeba o tym pamiętać. I poznawać Boga przy łamaniu chleba
10 kwietnia 2010 godzina: 11:47
Tak to jest cała prawda
bardzo pięknie to napisałaś
” czego spodziewać się po Bogu? Może właśnie niespodziewanego…? ” dobrze to ujęłaś . Może właśnie to ma być niespodziewane
;*
10 kwietnia 2010 godzina: 19:57
czego się spodziewać? OGROMNEGO poczucia humoru i zaskakujących zwrotów akcji, co by nam się w życiu nie nudziło
gdyby Boga dało się ogarnąć ludzkim umysłem, nie byłby przecież Bogiem.
:D
tylko jedno mnie zmartwiło… modlę się czasem jak ta siostra zakonna, czyżby…?
10 kwietnia 2010 godzina: 19:58
właściwie to nie zmartwiło tylko zaintrygowało
11 kwietnia 2010 godzina: 13:25
Najlepsze w tym wszystkim, że można się modlić o to, żeby Pan Bóg zaskakiwał, a jak zaskakuje, to się wcale o tym nie wie
jakiż On jest przekorny
11 kwietnia 2010 godzina: 20:54
albo zaskakuje to, że zaskoczył
12 kwietnia 2010 godzina: 17:37
życie jest jednym wielkim zaskoczeniem, zapominamy o tym zamiast sobie o tym przypominać – potem znikamy, zaskakując innych.
13 kwietnia 2010 godzina: 22:31
„Potem znikamy, zaskakując innych” – szalenie aktualne w kontekście tragedii pod Smoleńskiem, w kontekście śmierci, każdej chyba śmierci…