RSS

Zabłocona śmierć

12 kwietnia 2010

Felietonisko

W minioną sobotę o godz. 8:56 czasu polskiego w Smoleńsku rozbił się samolot Tupolew 154M. Na pokładzie znajdowało się 96 osób w tym Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Lech Kaczyński z Małżonką. Ofiary katastrofy leciały na uroczystości związane z 70. rocznicą katyńskiego mordu. Jutro, 14 kwietnia będziemy obchodzić kolejny Światowy Dzień Pamięci Ofiar Katynia.

Myślę o tych wszystkich, którzy zginęli w ostatniej dniach: o tych, których nazwiska znajdują się na przeklętej liście i o tych, którzy umarli w zaciszach swych domów, w szpitalach albo na ławkach w parku. Myślę o swoich i twoich bliskich, którzy odeszli. I w pierwszej chwili chcę, żeby byli sławni, chcę, żeby się za nich modliła cała Polska, żeby mówiono o nich w przemówieniach i kazaniach. Ale zaraz potem pragnę, aby na zawsze pozostali anonimowi dla tłumu, a znani jedynie w swych małych społecznościach. Bo być może w nich mają szansę na dłuższą pamięć i szacunek. Bo starego dziadka, małego dziecka, czy nawet dzielnicowego świętej pamięci pijaka nikt nie zmiesza z błotem w onetowym albo youtubowym komentarzu.

Magdalena Guziak

Wpis: Magdalena

6 Komentarze

  1. Agata

    Dzięki Madziu !

  2. Staszek

    To nie tylko śmierć elity polskiego narodu.
    W tym samolocie umarło coś z każdego z nas i narodziło się na nowo coś innego, niezwykłego. Co? Mam nadzieję że nowa, lepsza Polska…
    Mam nadzieję że nowy ja i nowy Ty…

  3. Robaczek

    Znajomy mi ksiądz wrzucił po tragedii taki opis na gadu-gadu „Czy trzeba umrzeć, by o człowieku coś dobrego powiedzieli?”. No właśnie. Czy trzeba?

  4. autorka

    Czasem trzeba umrzeć, żeby doczekać się jeszcze większych oczernień niż za życia.

  5. Robaczek

    Szłam dziś przez Wrocław, mijałam wesołe miasteczko, które przyjechało do nas jakoś przed Wielkim Postem bodajże… Z racji żałoby narodowej oczywiście cisza, wesołe miasteczko milczy. I taka myśl mi przyszła: w Wielkim Poście tu huczało, co więcej w Wielkim Tygodniu huczało, w Triduum huczało… Dziś – 4 dni po tragedii pod Smoleńskiem – cisza. Z racji żałoby. Gdy przeżywaliśmy śmierć Jezusa – też w pewnym sensie trwaliśmy w żałobie… Dlaczego wtedy nie potrafili tego uszanować?

  6. Paweł

    Do śmierci Jezusa żeśmy się przyzwyczaili. Do śmierci 96 Polaków, śmierci w katastrofie lotniczej – nie. Może dlatego.

    A może z zupełnie innego powodu… bo teraz to trzeba, nakaz państwowy i nakaz przyzwoitości.

    A może z zupełnie innego powodu…

    A może to pytanie retoryczne i niepotrzebnie staram się cokolwiek napisać…

Zostaw komentarz