RSS

Co z tego masz?

16 maja 2010

Felietonisko

Tak właściwie to co ty robisz? Przecież masz studia, a to wymaga mnóstwo czasu i pracy. Jeśli nie zdobędziesz wykształcenia, to z czym pójdziesz w świat? Papierek to zawsze papierek. Jasne, nie wszyscy pracują w swoim zawodzie, no ale wykształcenie to każdy powinien mieć. Więc skoro masz studia, to cóż ci jeszcze więcej potrzeba.

Oczywiście, nikt ci nie zabrania pooglądać czasem jakiś filmów czy przejść się ze znajomymi na piwo czy do kina. Byle nie zbyt często, bo przecież nauki nie możesz zaniedbać. Jeśli się nie przyłożysz, to nie będzie dobrej średniej, stypendium naukowego, oceny na dyplomie.

No i co z tego, że niektórzy nie uczą się tyle co ty, a i tak mają dobre oceny. Po prostu mają akurat szczęście, ale niekoniecznie będzie tak ciągle.

A rozglądnąłeś się już za wakacyjnymi praktykami? Przecież to twoja niepowtarzalna szansa nabierania doświadczenia, na wycieczki jeździłeś przecież w szkole średniej.

Minie trzy czy pięć lat. Weźmiesz w rękę dyplom. Co jeśli wtedy zapytasz sam siebie: „Co właściwie zyskałem przez te pięć lat?” Papierek? Pochwałę od dziekana za wyjątkowe wyniki? A co z życiem? Czy przez te pięć lat nauczyłeś się żyć?

Czy zobaczyłeś, że życie to nie tylko ciężka i wytężona codzienna praca? Że życie to także rozrywka i spędzanie wolnego czasu w sposób, który rozwija. Że w czasie studiów da się znaleźć czas na swoje hobby i zainteresowania czy ukulturalnianie się. Że studia to czas na zawiązywanie przyjaźni na całe życie. Że studia to czas otwierania się na innych ludzi oraz na świat, poznawanie rzeczywistości takiej jaka jest.

Czy przekonałeś się, że nie zawsze trzeba mieć wszystko idealnie zrobione, wszystkie egzaminy zaliczone w zerowym terminie?  Że jeśli zdarzy ci się nie dopiąć wszystkiego na ostatni guzik, to wcale nie musi oznaczać końca świata. Że jesteś tylko człowiekiem, który nie musi być idealny, ważne by był sobą. Że perfekcjonizm bywa bardzo niebezpieczny. Że w życiu każdy musi nieraz wyluzować.

Czy poczułeś, że poświęcanie czasu na coś jeszcze: wolontariat, duszpasterstwo, organizację studencką, koło naukowe itp. nie musi oznaczać zawalenia studiów, ale jest świetną okazją do nauczenia się dobrej organizacji czasu? Czy potrafiłeś sobie ustawić hierarchię wartości tak, by znalazło się w niej miejsce dla Boga, dla Ciebie i dla drugiego człowieka? Czy przeżyłeś ten czas w poczuciu szczęścia i jesteś zadowolony z tego co zdobyłeś?

Aby czas studiów nie był tylko walką o papierek, ale przynosił radość, satysfakcję i poczucie życia w obfitości życzę sobie i innym, nie tylko studentom czy uczniom. Kiedyś w przyszłości chciałabym pamiętać, że praca to nie wszystko, że w życiu zawsze chodzi o coś więcej niż o to co przyziemne.

Karolina Pluta

Wpis: Karolina

5 Komentarze

  1. Robaczek

    „Nie pytaj siebie, co potrzeba światu. Zapytaj się, co ożywia ciebie, i idź, zrób to, ponieważ światu potrzeba ludzi żywych” J. Eldredge „Dzikie serce” A perfekcjonizm z czasem zabija… wiem to po sobie…

  2. Paweł

    Mój komentarz do tego tekstu:(nie wiem czemu chciałem napisać miast komentarz – korytarz)

    http://w914.wrzuta.pl/audio/aFh5ZOa5U9a/andrzej_grabowski_-_jestem_jak_motyl

  3. Robaczek

    a mógłbyś skomentować swój komentarz??

  4. Paweł

    oczywiście, Robaczku.

    ‘jestem jak motyl cholernie zmęczony…’ – no bo jestem. Wiem, na co mnie stać, ile potrafię, jak się zachowuję, kim jestem – i to jest piękne. I dobre. Zmęczenie? Materiału pewnie, bo rutyna, rutyna, rutyna i jeszcze szczypta przyzwyczajenia. I takie życie studenckie – dzień za dniem te same, chodzę w te same miejsca, służę przy tym samym Ołtarzu, spotykam tych samych ludzi.

    ‘alkohol ma dobre ale też złe strony, do wniosku dochodzę w niedzielę przy stole’ – alkohol jako … polepszacz nastroju? odciągacz od rzeczywistości? ma dobre, ale i złe strony. Pozwala się choć na chwilę w tym wszystkim ‘odłączyć’,odetchnąć. Ale też uzależnia, sprawia, że ciągle bedziemy go potrzebować. Niedzielny stół? Dosłownie. Ludzie z DA, kontakt z nimi, był moją odskocznią, poranną, przedlustrzaną toaletą. No i ten niedzielny stół i uświadomienie sobie, że się skończyło. Że więcej już tego alkoholu w siebie nie wleję, bo nie wydolę. I co? Pustka. Fajnie, żeby Duch Święty się tam zakradł…

    Ale ‘jest dobrze, nawet nienajgorzej jest’

    Tyle. Idę po chleb, bo się skończył.

  5. Mariusz

    Masz rację, uważając że studia przygotowują do życia, ale nie chodzi tutaj o wiedzę, o „papierek”. Poznajemy nowe osoby, zaczynamy inaczej patrzeć na świat, stajemy się w tym czasie dojrzalsi.
    Studiowanie to przede wszystkim nauka samodzielności i odpowiedzialności. Wiedzą o tym szczególnie Ci, którzy poświęcają swój czas (każda minuta dla studenta, szczególnie w czasie sesji jest ważna) pomagając innym (to nigdy nie jest strata czasu). Obecność w duszpasterstwie, kole naukowym, wolontariat itp to pomoc innym, ale również samemu sobie. Nauka odpowiedzialności i planowania czasu w przyszłości kosztuje znacznie więcej niż zarwana noc czy niezaliczenie egzaminu w „pierwszym terminie”.
    Studia to również czas na zabawy i hobby. Jest jeszcze lepiej gdy połączymy nasze pasje z na przykład obecnością w duszpasterstwie. To jest wspaniała przygoda, tak naprawdę podróż w nieznane. Studia kończą się dyplomem, a udział w jakiejś organizacji… Nigdy nie wiadomo… To jest w tym wszystkim piękne.

Zostaw komentarz