Ale cudownie, dziś obchodzę moje urodziny! Dzień zaczynam od Eucharystii, potem odbieram telefonicznie życzenia od moich najbliższych. Idę wreszcie pełen dobrego humoru na uczelnię. Daję innym dużo życzliwości i uśmiechu. Wieczorem udaję się na spotkanie mojej grupy duszpasterskiej. Rozpoczyna się ono adoracją Najświętszego Sakramentu. I wtedy zaczynam odczuwać pewien ucisk – mam problemy ze skupieniem się, przypominają się mi się różne problemy, walczę z pokusami. Wychodzę z adoracji i wciąż czuję ten ucisk. Później na spotkaniu także nie jest łatwo i przyjemnie, trudnością jest dla mnie powiedzieć albo zrobić coś dobrego. Wracam do domu nieco zmartwiony – dlaczego od czasu adoracji było mi tak ciężko? Chcę odnaleźć sens tego, czego dziś doświadczyłem – modlę się, otwieram Pismo Święte i czytam: „okazujemy się sługami Boga przez wszystko: przez wielką cierpliwość, wśród utrapień, przeciwności i ucisków, w chłostach, więzieniach, podczas rozruchów, w trudach, nocnych czuwaniach i w postach, przez czystość i umiejętność, przez wielkoduszność i łagodność, przez [objawy] Ducha Świętego i miłość nieobłudną, przez głoszenie prawdy i moc Bożą, przez oręż sprawiedliwości zaczepny i obronny, wśród czci i pohańbienia, przez zniesławienie i dobrą sławę.” (2 Kor 6, 4-8a) Kolejny raz Słowo Boga ratuje mi życie. Sens odnaleziony.
Świadkiem Jezusa można być w każdej sytuacji. Drugorzędnym jest, co to za sytuacja i jak się wtedy czujemy, najważniejsze jest to, czego Bóg od nas wtedy oczekuje. Trzeba szukać z wytrwałością Jego woli, a nie skupiać się na sobie. I to chyba na tym polega świętość.


18 maja 2010 godzina: 23:54
„Żywe jest słowo Boże i skuteczne” Hbr 4, 12
19 maja 2010 godzina: 22:14
zgadzam się z treścią, jednak chcę coś dodać. Nam wydaje się, że Bóg oczekuje od nas nie wiadomo jak wielkich rzeczy. Tak, w wielkich sytuacjach tego właśnie chce. Ale tak na prawdę ile takich sytuacji przeżywamy w ciągu dnia? Mamy swoje małe problemy, małe rozterki i małe kłopoty, małe radości, małe uśmiechy i małe spokoje. Zacznijmy od tego, żeby umieć podejmować dobre decyzje w rzeczach najmniejszych. Tego właśnie Bóg chce od nas! Jak mamy dotrzeć do swojego pokoju na piętrze, jeśli problemem jest dla nas przekroczenie progu? I wielcy ludzie od małych rzeczy zaczynali ; )))
20 maja 2010 godzina: 14:50
Wielkie piękne domy są zbudowane z malutkich cegiełek
racja racja